piątek, 4 grudnia 2009

Wojna zimowa (wojna radziecko-fińska) 1939-40


Maleńka armia świetnie wyszkolonych i ciepło ubranych żołnierzy na nartach kontra mięso armatnie z południowych regionów ZSRR. Sceneria: zasypana śniegiem Finlandia. Czas: zima 1939/40. Oto dramatyczne losy wojny zimowej.

Finlandia działała Rosji radzieckiej na nerwy odkąd w 1917 roku uzyskała niepodległość i zerwała łączność z dawnym Imperium Rosyjskim, do którego należała od początku XIX wieku. Co więcej, szybko pozbyła się bolszewików i związała z Grupą Państw Nordyckich - neutralnymi państwami skandynawskimi (Dania, Szwecja, Norwegia). Rosjanie nie mieli zamiaru przyjąć do wiadomości, że Finlandia (podobnie jak i Polska) zamierza istnieć jako niepodległy byt. Agresja była tylko kwestią czasu.

W sierpniu 1939 ZSRR podpisuje z Niemcami pakt Ribbentrop-Mołotow, na mocy którego kraje bałtyckie - w tym Finlandia - pozostają w strefie wpływów rosyjskich. Kończy się zabawa w dyplomację - w ciągu 20 lat niepodległości Finowie wielokrotnie odrzucali propozycje "współpracy" z Rosją radziecką (m.in. korektę granicy na korzyść Rosji). Pod koniec listopada uprzejmości się skończyły. Mimo ciągle obowiązującego paktu o nieagresji, po odrzuceniu przez Finów ultimatum, Rosjanie przystąpili do działań zaczepnych. Ostrzelali przygraniczną wioskę Mainilę. Problem w tym, że była to rosyjska wioska... Radziecka propaganda winą za ostrzał obarczyła Finlandię. Stalin zażądał wycofania wojsk fińskich z granicy. Finowie odmówili, co dało pretekst Stalinowi do ataku. Bez oficjalnego wypowiedzenia wojny.

30 listopada 1939 roku Armia Czerwona ruszyła na Finlandię. W założeniu miała ją roznieść na butach swoją liczebnością. Stalin skierował na maleńką Finlandię 450 tys. żołnierzy. Finowie dysponowali armią w liczbie ok. 34 tys. ludzi. Armię wspierała Gwardia Obywatelska - ok. 110 tys. przeszkolonych członków.

Dowódcy radzieccy nie spodziewali się takiego oporu. Finowie, mimo niewielkiej liczebności, byli dobrze przygotowani na przyjęcie najeźdźcy. Postrach wśród żołnierzy Armii Czerwonej siały pola minowe i miny pułapki, których Rosjanie nie potrafili wykryć z powodu braku sprzętu (dojechał z opóźnieniem), oraz doskonale zamaskowane stanowiska ogniowe.

Największym wrogiem czerwonoarmistów okazała się bezlitosna natura. Licho ubrane wojsko marzło w głębokich śniegach w samym środku zimy przy temperaturach spadających do - 30 stopni C. Typowy ubiór czerwonoarmisty składał się z cienkiego munduru, sukiennego płaszcza i czapki budionowki. Z pewnością nie był to strój na podbiegunową zimę. Finowie walczyli w kożuchach, futrzanych czapkach i dobrych butach. Mieli też narty, karabiny snajperskie i żywność.

Co więcej, do ataku na Finlandię perfidni decydenci wysłali poborowych z południowych, ciepłych regionów imperium (Ukraina) i Azji Centralnej. Chodziło o uniknięcie dezercji, której dowódcy radzieccy spodziewali się po poborowych z obszarów graniczących z wrogiem. Nieprzyzwyczajeni do ostrego klimatu żołnierze padali jak muchy, umierając z zimna. Dodatkowo dowódcy oddziałów "motywowali" żołnierzy do ataku zabierając im płaszcze. Szli do szturmu w samych mundurach - a odwrotu nie było. Każdy kto się cofnął dostawał kulkę w plecy.

Morale skutecznie podkopywali fińscy snajperzy, strzelający do czerwonoarmistów jak do kaczek na zamarzniętym stawie.

Finów wspierali ochotnicy z innych krajów. Na zdjęciu oddział norweski

Mimo bohaterskiej walki i kilku zakończonych sukcesem kontrofensyw, Finowie musieli ulec przeważającym siłom wroga. Pod koniec zimy obie strony były skrajnie wyczerpane i w nocy z 12 na 13 marca 1940 zdecydowały się podpisać rozejm. Rosjanie obawiając się, że po stronie Finlandii do wojny przystąpią Wielka Brytania i Francja, zgodzili się na zdobycze terytorialne nieproporcjonalnie małe w stosunku do poniesionych strat w ludziach i sprzęcie. Do ZSRR przyłączono obszar o powierzchni ok. 35 tys. km2 - kompletnie opustoszały, gdyż mieszkańcy tych terenów uciekli z nich na teren okrojonego państwa fińskiego.

Zwycięstwo, ale za jaką cenę? Oficjalne dane radzieckie podają, że w Finlandii życie oddało 230 tys. żołnierzy. Późniejsze badania podniosły tę liczbę do 273 tys. zabitych. Nikita Chruszczow w swoich pamiętnikach napisał, że wojna z Finlandią kosztowała ZSRR milion żołnierzy (łacznie zabitych i rannych w stopniu eliminującym z dalszej walki).

Po stronie fińskiej padło ok. 23 tys. żołnierzy. Skutkiem wojny było późniejsze przyłaczenie się Finlandii do III Rzeszy podczas jej inwazji na ZSRR.

Wojna zimowa była wojną podjazdową. Finowie wykorzystywali znajomość terenu i przystosowanie do trudnych warunków. Małe oddziały przemieszczały się błyskawicznie na nartach, a żołnierze byli niewidoczni dzięki maskowaniu (białe mundury zlewające się ze śniegiem). Często stosowali taktykę partyzancką, atakując zaplecze armii radzieckiej (np. niszcząc kuchnie polowe i zapasy żywności). Ogromną rolę odgrywali snajperzy oraz artyleria używająca armatek przeciwpancernych Boforsa, które z łatwością przebijały słabe pancerze radzieckich czołgów. Finowie atakowali oddziały pancerne koktajlami Mołotowa (butelki z benzyną). Na czerwonoarmistów czekały też miny-pułapki klecone naprędce z wszelkich dostępnych materiałów wybuchowych.

Przebieg wojny pokazał, że jedyną taktyką ZSRR jest zasypywanie wroga trupami własnych żołnierzy. Podobne kampanie okupione setkami tysięcy ofiar stały się niechlubną tradycją działań Armii Czerwonej nie tylko w okresie II wojny światowej, ale i późniejszych konfliktów.

Zdjęcia: Wikipedia

--------------

6 komentarzy:

  1. "Szli do szturmu w samych mundurach - a odwrotu nie było. Każdy kto się cofnął dostawał kulkę w plecy."
    Przepraszam za czepialstwo (takie moje skrzywienie), ale wydaje mi się, że zacytowany fragment wymaga doprecyzowania.
    Kto strzelał do cofających się?
    Walczący na froncie, którzy postanowili walczyć i nie darowali tchórzom, że ich zostawiali, czy może ci pozostający na tyłach, którzy pilnowali, by nikt nie zdezerterował?
    Choć przyznam szczerze, że wg mnie każda z tych opcji jest wysoce wątpliwa. Żołnierze z frontu raczej skupiali się na walce z wrogiem, niż ze swoimi. Ci z tyłu zaś chyba nie daliby rady "posłać kulkę w plecy". No chyba, że tchórze uciekali tyłem. Bo nierealna wydaje mi się również opcja wyczekiwania "katów", aż uciekający ich miną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddziały zaporowe NKWD- typowy drugi rzut wojsk sowieckich.

      Usuń
  2. na przełomie r.39/40 w rejonie tzw.drogi Raate -Finowie odnieśli największy sukces w tej wojnie rozbijając doszczętnie 163 DS Armii Czerwonej a także 44 DS częsciowo zmotoryzowaną,która utraciła całe wyposażenie i 70% stanu osobowego.Wyrokiem sądu polowego d-ca dywizji Winogradow oraz szef sztabu i komisarz polityczny dywizji zastali skazani na karę smierci przez rozstrzelanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Simo Hayha - finski strzelec wyborowy - uzywając finskiej wersji karabinu Mosin Nagant M28/bez lunety/ zastrzelił w czasie wojny sowiecko-finskiej/ok.100 dni/ 542 nieprzyjacielskich żołnierzy a posługując się karabinem maszynowym ok.200-tu dalszych."Robiłem to co do mnie należało"-mówił potem.Zmarł w wieku 97 lat w 2002r.

    OdpowiedzUsuń
  4. To już strasznie stary wątek i wątpię byś do niego ponownie zajrzał. Niemniej pozostaje mieć nadzieję, że w ciągu tych czterech lat, zdobyłeś już wystarczającą wiedzę, by móc sobie samemu "doprecyzować" kto komu strzelał w plecy i dlaczego...

    Żenujące jest, szczególnie dla Polaka, że nie ma pojęcia o istnieniu formacji takiej jak NKWD i zakresie jej ponurych obowiązków, także w odniesieniu do jednostek polowych...

    OdpowiedzUsuń
  5. W 1939 roku nie obowiązywał rozkaz Stalina nr 227. Nie było zorganizowanych oddziałów zaporowych NKWD, tak jak pod koniec 1941 roku, co nie znaczy, że nie było na froncie NKWD.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze wpisy (ostatnie 30 dni)